Koło zapasowe napędzało spryskiwacz Garbusa
To rozwiązanie brzmi dziś nietypowo, lecz zostało dokładnie opisane w instrukcji Volkswagena. Koło zapasowe było połączone ze zbiornikiem płynu i dostarczało ciśnienie uruchamiające spryskiwacz przedniej szyby. Układ nie potrzebował więc oddzielnej elektrycznej pompki: wykorzystywał zapas sprężonego powietrza, który kierowca i tak woził w przednim bagażniku.
Konstruktorzy przewidzieli przy tym zabezpieczenie przed całkowitym opróżnieniem koła. Zawór odcinający automatycznie przerywał dopływ powietrza do spryskiwacza, gdy ciśnienie spadało do 26 psi, czyli około 1,8 kg/cm². Instrukcja zalecała okresowe kontrolowanie zapasu i utrzymywanie ciśnienia nieprzekraczającego 42 psi, czyli 3,0 kg/cm², na potrzeby działania spryskiwacza. Przed użyciem koła na drodze należało natomiast ustawić wartość wskazaną na naklejce wewnątrz schowka.
Dla właściciela klasycznego Garbusa sprawny spryskiwacz oznacza zatem nie tylko pełny zbiornik i drożne przewody. Równie ważne są szczelne połączenie z wentylem, działający zawór oraz prawidłowo napompowane koło zapasowe. To dobry przykład charakterystycznej dla dawnych Volkswagenów pomysłowości: kilka prostych elementów wykonywało zadanie, które w innych samochodach powierzano instalacji elektrycznej.
Masz pytanie do tego tematu?
Napisz do nas, a pomożemy dobrać właściwą część do Twojego klasycznego Volkswagena.
Napisz do nas






